Mnogość diagnoz od ADHD przez zaburzenia osobowości a socjopatię z uwzględnieniem różnic płciowych

Ważną kwestią w terapii osób z ADHD jest branie pod uwagę różnic płciowych w przebiegu choroby u kobiet i mężczyzn oraz częstości podejrzewanych diagnoz.

Różnice płciowe w przebiegu ADHD i ich wpływ na terapię

Wiele lat temu wiele kobiet, zwłaszcza młodych, trafiało na terapię z podejrzeniem diagnozy borderline. Typowe objawy: ryzykowne zachowania, ciężka przemoc w rodzinie oraz historie traumy, wysoki poziom ruchliwości, brak przeżyć własnych granic swojej wytrzymałości, zwłaszcza fizycznych, potrzeba sprawdzania siebie aż do nieprzytomności, skrajne doznania w tym czuciowe i dążenie do nich. Mogło to być też seksualne, więc borderline zęsto kojarzono z uzależnieniami i perwersją w ogóle. Zwłaszcza związaną z krwią. Skrótowo -> potrzeba wyzwań na poziomie zwłaszcza motorycznym. Częstość brania narkotyków, niemądra otwartość na doświadczenia i pewien poziom psychotyzmu, który objawiał się skłonnością do dysocjacji, depersonalizacji, etc. Pomimo dość pewnej heteronormatywności uwidaczniał się temat biseksualny. Rzadko lesbijski. Często też te pacjentki nie przeżywały siebie jako dobre osoby. Należalo im w to wierzyć, mianowicie, że przychodzi na terapię zła osoba z możliwymi wieloma wcieleniami.

Wszystkie skarżyły się na przeżycie pustki wewnętrznej, dziwne sny, potrzeby odregowania seksualnego lub fantazje czy nietypowość w przeżywaniu własnej popędowości oraz zaburzeniami depresyjno-lękowymi oraz myślami samobójczymi. Sporadycznie do prób samobójczych dochodziło.

Aktualnie poza borderline, ewidentnie częścią ich diagnozy powinno być rozpoznanie ADHD.

Jak się to może przejawiać: brak możliwości poradzenia sobie z napięciami powstałymi na skutek traum. Brak oparcia, brak tzw.lustra w którym mogłyby się przejrzeć kiedy przeżywają coś silnego czy zagrażającego (brak odzwierciedlenia) nie doznawały też empatii czy ochrony. Raczej skarżą się że kierowano wobec nich tylko wymagania. To były często śliczne spokojne dziewczynki od których za dużo się wymaga i stosuje rożnego rodzaje przemocy.

Napięcia związane z hipermobilnością, których trudno było stwierdzić podłoże genetyczne, nawet jeśli występowała podobna choroba w rodzinie. Na pewno były to pacjentki z syndromem DDA i DDD.

Nieświadome tego, że tu nie chodzi tylko o autodestrukcję , tworzyły sobie pewną samospełniającą się przepowiednie. Muszę być zła, mam perwersyjne upodobania seksualne, potrzebuję ryzyka, mam skłonności do uzależnień, nie będę grzeczną dziewczynką ale lepiej żeby nikt w rodzinie o tym nie wiedział. Miały być też odbierane jako te, które odnoszą sukces przez rodzinę.
(do pewnego stopnia sie to udawało, dopóki nie dopadał ich wysoki poziom męczliwości i skłonności do zapadania w stany depresyjne).

yły to pacjentki, które długo wytrzymywały procesy terapeutyczne, ze świadomością własnego cierpienia, nie zawsze z internalizowaną potrzebą zmiany, miały też wysoką skalę kłamstwa i tworzenia iluzji, w terapii starając się być jednak szczere na tyle na ile mogły sobie na to pozwolić. Wiele z nich skończyło terapię z jakimś postanowieniem, twórczo rozwiązując problem. Wątek autodestrukcji jednak pozostawał nie do końca uchwycony. Skąd ta męczliwość u osoby, która nie zna granic zmęczenia oraz pracowitości albo zakochania. Zatem głównym powodem do niepokoju, nie były ich przeżycia z poziomu psychotycznego czy osobowego a własne zaprzeczenia budowane na swojej oporowości na ja idealnym i tym ja z wyklętego ego, z którego czerpały pomimo wszystko pewną perwersyjną przyjemność (przeżycie władzy) jak i powód do autobiczowania (bo świadomie manipuluję więc to jest złe) poprzez jakieś elementy czy rodzaje autodestrukcji.

o poziom organiczny związany z ADHD, (mamy już drugą i trzecią diagnozę a nawet 4)( w tym syndrom DDA/DDD czyli wstępnie zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia ze spektrum osobowości, ADHD, oraz skłonność do uzależnień, w tym zaburzenia depresyjno-lękowe oraz stany nerwicowe w tym psychosomatyka). Były to też pacjentki o nietypowych zdolnościach czy zainteresowaniach. Wyróżniające się w tłumie, bardzo eleganckie młode kobiety. Prawdopodobnie również z autyzmem kobiecym lub lekkim zespołem Aspergera.

Borderline a ADHD – różnice w diagnozowaniu i objawach

Jest to pewna opowieść o ADHD oraz autyźmie czy Aspergerze, że  te nowe historie uwypuklają jak potrzebne są nowe diagnozy i uwolnienie od myślenia tylko w kategoriach zaburzeń osobowości, jak np. borderline czy narcyzm oraz powrotu do ortodoksyjnej psychoanalizy i terapii psychodynamicznej na poziomie teoretycznym ale niekoniecznie praktycznym.

atem: jeśli pacjentka nie posiada typowego przebiegu borderline to nie warto myśleć tylko w kategoriach tego zaburzenia osobowości.

Jak zatem pomóc jeśli poziom zaburzeń jest tak szeroki i głęboki (jeśli mamy taką mnogość diagnoz dla 1 osoby)

Ze względu na to, że zarówno ADHD jak i autyzm, w tym Asperger są zaburzeniami na poziomie organicznym lub do pewnego stopnia organicznym,  pacjentki tego typu powinny nastawić się na długoletnie terapie minimum raz tygodniu oraz farmakoterapię. Często też u terapeuty jednocześnie uzależnień i seksuologa, w tym psychoterapeuty zakładającego długoterminowe wsparcie.

Mimo wszystko kobiety są zdecydowanie większymi szczęściarami jeśli chodzi o diagnozę ADHD, więcej też z nich ma szansę skończyć studia, rozwijać swoje pasje, orz utrzymywać długo pracę, czy znaleźć monogamiczny satysfakcjonujący związek, zazwyczaj heteronormatywny, w porównaniu z mężczyznami z tą diagnozą.

Trauma i jej wpływ na rozwój zaburzeń współistniejących z ADHD

Sam rys osób z ADHD i autyzmem czy Aspergerem stwarza bazę zawsze do powrotu do myślenia o narcyźmie i borderline, których wspólnym efektem jest jakiś rodzaj socjopatii (prosto dla przykładu: buduje więzy i relacje tylko z których czerpię profity i dążę do pewnego rodzaju jednomyślności, walczę o teren, szukam władzy i dominacji, buduję pewnego rodzaju sieć społeczną ale to nadal pozorne kontakty które przynoszą silne emocje, i dąży się w nich do hegemonii, bo one mają dobrze wyglądać, i zakłada też uszkadzanie więzi na jakimś etapie czy w jakimś ich obszarze -> według teorii IPSK to osobowości po traumie pozorne dostosowane i ze skłonnością do zachowań ryzykownych/uzależnieniowych).
Ponieważ o psychopatii i socjopatii trudno nadal swobodnie rozmawiać, czy znaleźć jednoznaczne diagnozy i różnice a obydwu diagnoz można się obawiać w terapii, na potrzeby tego artykułu cechy wyrożniające socjopatie według metody IPSK.

  •  Szukanie więzi społecznych i skłonność do uszkadzania ich (badamy zakres i głębokość quasi nieświadomego urazu wobec siebie czy innych osób),
  • wysoka skala kłamstwa na zewnątrz (wewnątrz przeżycie że na wszystko trzeba znaleźć sposób i muszę jakoś sobie dać radę więc wszystko jest dozwolone), też badamy zakres i głębokość takiego założenia,
  • pozorne dostosowanie,
  • emocjonalna ekspresja u kobiet na pokaz u mężczyzn spłycenie reakcji (skuteczny despota z którym nie da się nic zaplanować albo zrobić spontanicznie). Też do badania zakresu i głębokości takich zachowań.

Zazwyczaj taki socjopata żyje wg pewnych parametrów, jest czuły na nowe elementy zachowań zwłaszcza jeśli nie jest chciany (próby analizy lustra społecznego i grupy). Boi się odrzucenia ale potrzebuje też pozostać sam więc sam bywa odrzucający. Bardzo ciężko jest mu się zmienić, łatwo wpada w załamanie czy kryzys jeśli jakiś fundament jego życia się podkopuje. Szuka oparcia w grupach, sprawdza wielokrotnie nowe rzeczy. Jest emocjonalnie nieprzewidywalny, nie wiadomo w jakim będzie humorze. Typowy jednak dla takiej osoby, zwłaszcza mężczyzny, jest spłycony afekt, stąd zachęca do tzw. odczytywania jego myśli, uczuć i zamiarów bo sam niewiele wyraża (narcystyczna omnipotencja i border oczekiwanie bo jest wyraźniejszy i nietypowy).

Pamiętajmy, że tak rozumiana kohabitacja ADHD z innymi diagnozami to czynnik regulujący ich od ciężkiej depresji chyba że jest to faktycznie obraz kliniczny.

Socjopatia, która może być związana z takim właśnie ugruntowaniem  w kilku diagnozach rodzi wiele niepokoju ale one do pewnego stopnia może być normalna i bezpieczna dla relacji. Po prostu jest efektem lub współwystępują pewne cechy u większości pacjentów po traumie czy z takimi mnogimi diagnozami.

Jeśli jednak jest głęboka socjopatia to faktycznie poza używaniem innych, taka osoba nie potrafi kochać ani opiekować nikogo, nawet siebie a wystawia innych na niebezpieczeństwo. Może z tego też nie wyrosnąć. Może być też podłym rodzicem ze skłonnością do przemocy i autoprzemocy, uznający władzę i usilnie budującym fałszywy wizerunek siebie, szukający relacji społecznych, które będą potwierdzały jego zdanie.

Będzie też dążył do wykluczania nowości oraz wykluczania zmian w uznanym parametrze. Nie dźwignie też za dużo. Może też mieć skłonności suicydalne.
Ze względu jednak na bazę osobową zbudowaną na narcyźmie złośliwym poza mściwością i zawiścią, rozumie się też na poziomie winy i współczucia, bo tego czego najbardziej się obawia to pozostać samemu ze swoimi problemami. Jeśli kogoś nie zna lub nie zna zasad, nie poradzi sobie. Jest łatwo zagubiony i bezradny, stad zaburzenia depresyjne i lękowe. Przy skrajnie głębokiej socjopatii trzeba bardzo uważać bo to naprawdę ciężki sprawca przemocy różnego typu.  Wszystko podporządkowuje poszukiwaniu przewagi w tym budowaniu takich sieci społecznych, które potwierdzają jego zdanie czy przekonania (fora internetowe, incelizm, sekty, różnego rodzaju grupy, dostęp do pornografii i źle rozumiana otwartość seksualna na poziomie komunikacji bardzo sprzyjają temu typowi struktury, nie mówiąc już o grach komputerowych, które likwidując empatię i współczucie zwiększają refleks i przeżycie własnej skuteczności). To kwestia potrzeby osiągania triumfu nad inną osobą, której osłabia się właśnie sieci oparcia. Potrafią robić to za plecami, podobno także korzystając z różnego typu forum i internetu.
Dlatego nie warto przechodzić na Ty w terapii. Nigdy nie zdiagnozujemy od razu kogoś kto stwarza pozory, których możemy się nie spodziewać. Takie osoby mogą też uszkadzać samego terapeutę, w terapii moralność nie jest celem samym w sobie, a  zwiększenie dobrostanu danej, zredukowania napięcia oraz usunięcie cierpienia oraz jego przyczyny, w tym zejście z farmakoterapii. Terapia jest traktowana jako szansa na redukcję kosztów, nic więcej.

Ogromnie ważna sugestia dla początkujących terapeutów aby brali pod uwagę ryzyko współwystępowania wielu diagnoz naraz jako hipotez do weryfikacji, by nie czuli się też zobligowani do myślenia w kategoriach terapii długoterminowej po 3 konsultacjach. To powinni wynikać tylko z pacjenta i jego motywów do terapii wraz z przeżyciem cierpienia. Terapeuta powinien tylko uchwycić naturę cierpienia, a więc próbować zdiagnozować cierpienie nie tylko pacjenta.

Typowi pacjenci z ADHD (zapraszam na terapię adhd), mężczyźni w tej części opisani, to osoby pokazujące cały przekrój społeczny, od nietypowych specjalistów, którzy nie mogą się nudzić, po osoby, które nie utrzymują pracy dłużej niż kilka tygodni i jedyne czego potrzebują to wielość zmian i używki.

Tu także pojawia się obszar zaburzeń osobowości, głównie borderline oraz naryzmu.

Są często otwarci na doświadczenia w sposób bardziej nastawiony na nieznane, odkrywanie ekscytacji, starają się też aby ich życie było pełne przeżyć i silnych emocji. Natomiast typowe też jest unikanie cierpienia fizycznego zwłaszcza, spłycanie zagrożeń i doświadczeń traumy, jak i samego obrazu doznanej traumy. Dążą do wzmocnień ze strony grupy ale też potrzebują być sami przez jakiś czas (taki trochę ambiwertyk).

Kobiece spektrum autyzmu i ADHD – diagnozy na styku wielu zaburzeń

Kiedy dojdzie do tego diagnoza autyzmu lub spektrum autyzmu, jak zespół Aspergera, to zaczyna się problem z relacjami, też na poziomie komunikacji ale nadal mówią o sobie w kategoriach wrażliwej emocjonalności. Tak przynajmniej się przedstawiają. Starają się też być precyzyjni i na poziomie eksperckim w branży, którą się interesują.

A więc poznamy ich po:

  • trudności funkcjonowania w rutynie ale tez dążenie do niej,
  • skłonność do używek lub uzależnień,
  • skłonność do manipulacji innymi lub władzy na poziomie jednomyślności przekonań,
  • szukanie władzy i wpływu,
  • zgoda na perwersyjne zachowania seksualne ale też nie zawsze realna aktywność seksualna (kłopot w realizacji na poziomie seksualnym w relacji),
  • odcinanie się od wszystkiego jeśli coś ich zainteresuje, mają focusy,
  • brak pilnowania normalnych obowiązków, przychodzi im to z trudnem,
  • powtarzalność złych nawyków,
  • celowe wykluczenia społeczne (ponieważ sami byli wykluczani bo byli nietypowi czy nie zgrani emocjonalnie, po czasie uczą się jak zdobyć aprobatę innych przez pilnowania jednej ustalonej i przyjętej struktury czy normy),
  • kłopot z poczuciem humoru, uśmiech czy żart traktują jako wstyd lub zawstydzenie albo zaskoczenie.

Jeśli podejrzewamy takie typy diagnoz, warto zaplanować ok. 15-30 spotkań a potem sprawdzić jeszcze raz realne potrzeby pacjenta, a więc na ile jest skontaktowany ze swoim cierpieniem albo jaką ma motywację do terapii.
Pacjent, który nie cierpi i tak nie wytrzyma w terapii, podobnie pacjent, który kłamie że nie jest uzależniony. Chodzi tu także o uzależnienia behawioralne.
Nie ignorujmy też pierwiastka psychotyzmu, którego nie wolno wzmacniać. Jeśli coś przeczuwamy to sprawdzamy rzeczywistość, nie wolno się rozpływać w czymś czego nie da się urealnić czy w jakiś sposób udowodnić (mają wiele fałszywych przekonań potwierdzonych przez grupę nieznajomych ale aktywnych forumowiczów). Tu zazwyczaj jest element ryzyka w postaci przeżywania siebie bez granic oraz własnej omnipotencji. Tego nie wolno sobie robić, ponieważ przy tego typu diagnozach, to może być już zaproszeniem do życia w świecie, którego nie da się udowodnić albo zobaczyć. (np. Nie mówmy że wiemy tak wiele o rzece Nil tylko na podstawie podręcznika i kilku zdjęć albo kilku zasłyszanych historii). Te osoby mają kłopot z rzeczywistością w ogóle, bo same też mają własne wewnętrznie zinternalizowane parametry, których mogą głośno nie nazywać. Z takiego sposobu myślenia może tworzyć się urojeniowy stan refleksji w tym na temat relacji z innymi, który jest jeszcze wzmacniany społecznie.

Pamiętajmy przekonanie, opinia, przeczucie a instynkt i intuicja poparta wiedzą i doświadczeniem to zupełnie różne rzeczy.

Mgr Paulina Kubś autor metody IPSK