Drodzy Państwo,
Zazwyczaj zaczyna się od drobnostki. Niewyrzucone śmieci, zapomniana rocznica, ton głosu przy śniadaniu, zbyt długa praca przed komputerem. Jedno rzucone w pośpiechu zdanie staje się iskrą, która uruchamia doskonale znany scenariusz. Zanim zdążą Państwo wziąć oddech, rozmowa zamienia się w awanturę. Argumenty przechodzą w oskarżenia, padają słowa „ty zawsze” i „ty nigdy”. W końcu jedno z partnerów wychodzi, trzaskając drzwiami, a drugie zamyka się w milczeniu, czując samotność i żal.
Kiedy emocje opadają, pojawia się wyczerpanie. I to powracające jak bumerang pytanie: Dlaczego znowu to zrobiliśmy? Dlaczego od lat kłócimy się o ten sam przysłowiowy brudny kubek w zlewie?
Kiedy pary w kryzysie zgłaszają się na terapię, czasem przychodzą z nadzieją, że terapeuta rozstrzygnie, kto ma rację, a kto ponosi odpowiedzialność za problem. Terapia par zazwyczaj nie polega jednak na pełnieniu roli sędziego. Jednym z jej możliwych celów jest lepsze zrozumienie wzajemnych reakcji i schematów, które mogą podtrzymywać konflikt.
Nie oznacza to jednak, że odpowiedzialność za konkretne zachowania przestaje mieć znaczenie. Przemoc, groźby, przymus, zastraszanie czy zachowania kontrolujące wymagają odrębnej oceny i nie powinny być przedstawiane jako „wspólny problem” obu stron.
Zasada góry lodowej: kubek w zlewie czasem nie jest tylko kubkiem
W podejściu systemowym zwraca się uwagę na to, że konflikt o codzienne obowiązki czy sposób spędzania czasu może mieć więcej niż jeden poziom. To, co widać na powierzchni, bywa konkretnym problemem samym w sobie, ale może również uruchamiać głębsze znaczenia emocjonalne.

Niepozmywane naczynia mogą więc być po prostu źródłem frustracji związanej z nierównym podziałem obowiązków. Jednocześnie u jednej osoby mogą uruchamiać myśli takie jak: „Moja praca nie ma znaczenia”, „Jestem z tym wszystkim sama”, „Nie mogę liczyć na partnera”.
Z kolei krytyczny ton może zostać przez drugą osobę odebrany jako sygnał zawodu, odrzucenia albo bycia niewystarczającym. W takiej sytuacji może pojawić się potrzeba wycofania się z rozmowy, ograniczenia kontaktu albo przerwania konfliktu.
Nie oznacza to, że każda kłótnia skrywa traumę lub głęboki lęk. Chodzi raczej o to, że bieżący konflikt może czasem uruchamiać wcześniejsze doświadczenia, przekonania i wrażliwe miejsca obojga partnerów.
W ten sposób może powstawać błędne koło wzajemnych reakcji, które w niektórych podejściach terapeutycznych opisuje się metaforycznie jako „taniec relacyjny”.
Taniec, który może ranić obie strony
W wielu parach można zauważyć powtarzające się sposoby reagowania na napięcie. Jednym z często opisywanych wzorców jest dynamika pościgu i wycofania.
- Osoba domagająca się kontaktu: W sytuacji napięcia lub poczucia oddalenia może intensywnie próbować przywrócić kontakt. Czasem robi to poprzez krytykę, nacisk, podniesiony głos czy częste pytania. Za takim zachowaniem może stać między innymi lęk przed utratą bliskości, poczucie osamotnienia lub potrzeba uzyskania odpowiedzi.
- Osoba wycofująca się: W tej samej sytuacji może odczuwać przeciążenie, presję albo lęk przed konfliktem. Reakcją może być milczenie, wyjście z pomieszczenia, ucieczka w pracę lub ograniczenie kontaktu emocjonalnego. U niektórych osób może się z tym wiązać obawa przed krytyką albo poczuciem, że cokolwiek zrobią, będzie niewystarczające.
Im bardziej jedna osoba naciska, tym silniejsza może być potrzeba wycofania się drugiej. Im bardziej druga się wycofuje, tym większy niepokój może odczuwać pierwsza.

W wielu konfliktach bardziej użyteczne niż wskazywanie jednej osoby jako źródła całego problemu może być przyjrzenie się temu, jak wzajemne reakcje partnerów podtrzymują określony schemat.
Nie oznacza to jednak, że „winny jest tylko schemat”. Każda osoba nadal odpowiada za własne zachowania, słowa i sposób traktowania partnera.
Walizki z przeszłości, czyli zderzenie dwóch systemów
Dlaczego reagujemy właśnie w taki sposób?
Wchodząc w związek, nie jesteśmy czystą kartą. Oboje partnerzy wnoszą do relacji własne doświadczenia rodzinne, wcześniejsze relacje, przekonania i sposoby radzenia sobie z konfliktem.
Można powiedzieć, że każde z partnerów przynosi ze sobą własną „walizkę”.
- Jeśli w domu rodzinnym konflikty często wiązały się z krzykiem, podniesiony głos partnera może później wywoływać silniejsze napięcie, potrzebę wycofania się albo kontratak.
- Jeśli ktoś w dzieciństwie doświadczał długotrwałego milczenia jako formy kary lub odrzucenia, wycofanie partnera podczas konfliktu może być szczególnie trudne i uruchamiać lęk przed utratą więzi.
- Znaczenie mogą mieć również skrypty kulturowe. Niektórzy mężczyźni mogą dorastać z przekazem, że należy tłumić emocje, radzić sobie samodzielnie i koncentrować się na rozwiązaniu problemu. Niektóre kobiety mogą z kolei spotykać się z silniejszym oczekiwaniem dbania o relacje, emocje innych osób i utrzymywania bliskości. Nie są to jednak uniwersalne reguły i podobne wzorce mogą występować niezależnie od płci.
Możemy nieświadomie powtarzać niektóre utrwalone sposoby reagowania, nawet jeśli świadomie chcielibyśmy zachowywać się inaczej.
Terapia to nie sala sądowa – próba zrozumienia wzajemnych reakcji
Terapia par nie musi polegać na rozstrzyganiu, kto wygrał konkretną kłótnię. Jednym z możliwych obszarów pracy jest przyglądanie się temu, co dzieje się pomiędzy partnerami w kolejnych etapach konfliktu.
Można analizować taką sekwencję krok po kroku: co uruchomiło napięcie, jak zostało zinterpretowane zachowanie drugiej osoby, jakie emocje się pojawiły i co wydarzyło się później.
Jednym z kierunków pracy może być również rozpoznawanie emocji i potrzeb, które kryją się pod krytyką, wycofaniem czy milczeniem.

Przykładowo zamiast:
„Ty znowu mnie ignorujesz, nic cię nie obchodzę”
można próbować opisać własne doświadczenie:
„Kiedy wychodzisz z pokoju w trakcie rozmowy, czuję się samotny i zaczynam się obawiać, że ta rozmowa nie jest dla ciebie ważna”.
Zamiast:
„Z tobą nie da się wytrzymać, ciągle się czepiasz”
można spróbować:
„Kiedy słyszę podniesiony głos, czuję napięcie i trudno mi dalej spokojnie rozmawiać”.
Takie komunikaty nie gwarantują rozwiązania konfliktu. Mogą jednak pomagać wyrażać własne doświadczenie bez automatycznego przypisywania drugiej osobie intencji.
Odzyskać sprawczość we dwoje
Kryzys w związku i powtarzające się konflikty nie muszą oznaczać, że uczucia wygasły ani że zakończenie relacji jest przesądzone.
Mogą między innymi wskazywać, że dotychczasowe sposoby radzenia sobie z napięciem nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Czasem para wielokrotnie próbuje rozwiązać problem w ten sam sposób, mimo że sam ten sposób zaczyna podtrzymywać konflikt.
Psychoterapia par może być jedną z możliwości przyjrzenia się takim wzorcom. W zależności od sytuacji praca może obejmować między innymi rozpoznawanie powtarzających się sekwencji konfliktu, komunikowanie emocji i potrzeb, analizę wcześniejszych doświadczeń oraz przyglądanie się temu, co każda ze stron może zmienić we własnym sposobie reagowania.
Nie każda para potrzebuje tego samego rodzaju pracy, a efekty terapii mogą być różne. Celem nie musi być utrzymanie związku za wszelką cenę. W niektórych sytuacjach ważniejsze może być lepsze zrozumienie relacji, sposobu komunikacji albo podjęcie bardziej świadomej decyzji dotyczącej jej dalszego kształtu.
Jeśli powtarzające się konflikty prowadzą do znacznego cierpienia, poczucia utknięcia lub narastającego dystansu, konsultacja ze specjalistą może być jedną z możliwości przyjrzenia się sytuacji z szerszej perspektywy.
Ważne: opisane w artykule wzorce dotyczą konfliktów relacyjnych i nie powinny być stosowane do wyjaśniania przemocy, gróźb, przymusu, zastraszania ani zachowań kontrolujących. W takich sytuacjach priorytetem jest bezpieczeństwo osoby doświadczającej krzywdzenia oraz odpowiednia indywidualna ocena sytuacji.
Informacja: Artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie służy do stawiania diagnozy ani zastępowania indywidualnej konsultacji ze specjalistą. Konflikty w relacji mogą mieć różne przyczyny, dlatego ich znaczenie warto rozpatrywać z uwzględnieniem sytuacji konkretnej pary.




