Drodzy Państwo,
Osoby rozpoczynające psychoterapię czasem zaczynają pierwszą rozmowę nie od opisu samego problemu, lecz od wątpliwości, czy ich trudności są wystarczająco poważne:
„Właściwie to nie wiem, czy powinienem tu być”.
„Zabieram czas komuś, kto na pewno potrzebuje go bardziej”.
„Inni mają prawdziwe dramaty, a ja po prostu jakoś sobie nie radzę”.

Być może również znają Państwo moment, w którym zastanawiają się nad umówieniem konsultacji, ale niemal natychmiast pojawia się myśl: „Może przesadzam?”. Zaczynamy porównywać własne trudności z historiami innych ludzi i dochodzimy do wniosku, że skoro ktoś ma gorzej, to nasze cierpienie nie jest wystarczającym powodem, by szukać wsparcia.
Dlaczego tak łatwo umniejszamy własnym trudnościom? Przyjrzyjmy się kilku możliwym źródłom takiego sposobu myślenia – doświadczeniom rodzinnym, przekazom kulturowym oraz sposobom reagowania na stres.
Pułapka pierwsza: „Inni mają gorzej” i kultura unieważniania
W części rodzin i środowisk można spotkać przekazy, w których okazywanie trudnych emocji lub mówienie o własnym cierpieniu bywa traktowane jako słabość. Wielu z nas słyszało w dzieciństwie komunikaty:
- „Nie płacz, nic się nie stało”.
- „Ludzie na wojnie mają gorzej”.
- „Masz co jeść, masz dach nad głową, zdrowie dopisuje – o co ci chodzi?”
Powtarzające się komunikaty tego rodzaju mogą sprzyjać przekonaniu, że własne emocje są uzasadnione dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś wyjątkowo poważnego.
W efekcie wdzięczność, która sama w sobie może być wartościowym doświadczeniem, zaczyna czasem służyć do unieważniania własnych trudności. Przekonujemy siebie, że skoro inni doświadczyli czegoś poważniejszego, to nasze ataki paniki, poczucie pustki, przeciążenie czy kryzys w związku są czymś, czym „nie wypada” się zajmować.
Trudne emocje mogą być wtedy spychane na dalszy plan zamiast potraktowane jako informacja o tym, że coś w naszym funkcjonowaniu wymaga uwagi.
Pułapka druga: „Inni mają lepiej” i poczucie bycia zepsutym
Drugą stroną tego samego medalu jest porównywanie się z osobami, które z zewnątrz wydają się świetnie radzić sobie z życiem. Żyjemy w epoce mediów społecznościowych i starannie kreowanych wizerunków. Widzimy ludzi, którzy z uśmiechem łączą wymagającą pracę, rodzicielstwo, aktywność fizyczną i rozwój osobisty.
Co może pojawić się w naszej głowie, gdy zestawimy ten obraz z własnym porannym problemem ze wstaniem z łóżka?
- „Skoro oni dają radę, a ja nie, to znaczy, że jestem po prostu leniwy”.
- „Wszyscy jakoś żyją, tylko ja mam problem ze zwykłą codziennością. Coś jest ze mną nie tak”.
Takie porównywanie może nasilać wstyd i poczucie niewystarczalności. Wstyd z kolei może utrudniać mówienie o problemach oraz proszenie o wsparcie, szczególnie jeśli towarzyszy mu przekonanie: „Powinienem poradzić sobie sam”.
Twój układ nerwowy nie zna skali ocen
Nasilenia cierpienia nie da się ocenić wyłącznie poprzez porównanie wydarzeń.
Ludzie różnią się wcześniejszymi doświadczeniami, aktualnym obciążeniem, stanem zdrowia, dostępnym wsparciem oraz sposobami radzenia sobie ze stresem. To samo wydarzenie może więc zostać przeżyte przez dwie osoby w bardzo różny sposób.

Krytyczna uwaga przełożonego dla jednej osoby może być krótkotrwałym, nieprzyjemnym doświadczeniem, a dla innej może wiązać się z silnym napięciem, lękiem albo trudnością w powrocie do równowagi. Na tę reakcję może wpływać wiele czynników i nie oznacza ona automatycznie, że ktoś jest „słabszy” albo „przesadza”.
Subiektywne cierpienie jest realne, nawet jeśli ktoś inny w podobnej sytuacji reaguje inaczej.
Nie oznacza to jednocześnie, że każda silna emocja świadczy o zaburzeniu psychicznym lub wymaga psychoterapii. Znaczenie ma między innymi nasilenie objawów, czas ich trwania, wpływ na codzienne funkcjonowanie oraz indywidualna sytuacja danej osoby.
Kiedy problem jest „wystarczająco ważny”?
Wiele osób zastanawia się, gdzie leży granica, po przekroczeniu której „wypada” zgłosić się do specjalisty.
Nie istnieje jedna uniwersalna granica ani lista problemów, które są „wystarczająco poważne”. Można jednak zwrócić uwagę na kilka sygnałów, którym warto się bliżej przyjrzeć.
| Sytuacja | Co może mówić wewnętrzny krytyk | Co warto wziąć pod uwagę |
|---|---|---|
| Przewlekłe zmęczenie i brak radości | „Każdy jest czasem zmęczony, weź się w garść”. | Jeśli zmęczenie, obniżony nastrój lub utrata zainteresowania tym, co wcześniej sprawiało przyjemność, utrzymują się i wpływają na codzienne funkcjonowanie, warto potraktować je poważnie i rozważyć konsultację. |
| Trudności w relacji, powtarzające się kłótnie | „Inni mają prawdziwe dramaty. My tylko marudzimy”. | Powtarzające się konflikty, narastający dystans lub trudność w komunikowaniu potrzeb mogą być wystarczającym powodem, aby bliżej przyjrzeć się funkcjonowaniu relacji. |
| Poczucie zagubienia, chaos w głowie | „Nie wiesz, czego chcesz, bo za dużo analizujesz”. | Długotrwałe poczucie zagubienia, trudność w rozpoznawaniu własnych potrzeb lub podejmowaniu decyzji może być źródłem znacznego dyskomfortu i warto się temu przyjrzeć. |
| Ciągły stres i napięcie | „Wszyscy żyją w stresie”. | Długotrwały stres może wpływać na samopoczucie i zdrowie fizyczne, szczególnie gdy utrudnia sen, odpoczynek, koncentrację lub codzienne funkcjonowanie. |
Nie trzeba czekać na diagnozę ani skrajny kryzys, aby rozważyć rozmowę ze specjalistą.

Jednym z ważnych sygnałów może być sytuacja, w której trudności powodują cierpienie, regularnie się powtarzają lub zaczynają wpływać na relacje, pracę, sen, obowiązki albo inne istotne obszary życia.
Jednocześnie nie każdy problem wymaga psychoterapii. Czasem wystarczające mogą być wsparcie bliskich, odpoczynek, zmiana sytuacji życiowej czy psychoedukacja. W innych sytuacjach odpowiednia może być konsultacja psychologiczna, psychoterapeutyczna, psychiatryczna lub lekarska.
Nie zabierasz nikomu miejsca
Cierpienia nie da się sensownie porównywać wyłącznie poprzez pytanie, czy ktoś inny doświadczył czegoś trudniejszego.
Utrata pracy, trudności w stawianiu granic, kryzys relacyjny, przeciążenie czy doświadczenia traumatyczne to różne problemy, które mogą mieć różne znaczenie dla różnych osób oraz wymagać odmiennego rodzaju wsparcia.
Fakt, że jedna osoba doświadcza poważniejszego kryzysu, nie oznacza, że trudności innej osoby przestają mieć znaczenie.
Nie trzeba również znajdować się w skrajnym kryzysie, aby rozważyć konsultację psychologiczną lub psychoterapeutyczną. Rodzaj wsparcia powinien jednak odpowiadać charakterowi i nasileniu trudności konkretnej osoby.
Zwrócenie się po pomoc nie wymaga czekania, aż problem osiągnie określony poziom nasilenia. Konsultacja może służyć wstępnemu przyjrzeniu się sytuacji i zastanowieniu się, jaki rodzaj wsparcia – jeśli w ogóle – byłby w danym przypadku odpowiedni.
Jeśli trudno samodzielnie ocenić znaczenie własnych objawów lub trudności, można rozważyć konsultację ze specjalistą. Sama konsultacja nie przesądza o konieczności rozpoczęcia psychoterapii. Może być okazją do uporządkowania sytuacji i określenia, czy dalsze wsparcie jest potrzebne oraz jaka jego forma może być adekwatna.
Informacja: Artykuł ma charakter psychoedukacyjny i nie służy do stawiania diagnozy ani określania, czy konkretna osoba wymaga psychoterapii. Trudności psychiczne mogą mieć różne przyczyny i wymagać różnych form wsparcia. W przypadku nasilonych, utrzymujących się objawów lub istotnego pogorszenia codziennego funkcjonowania warto skonsultować się z odpowiednim specjalistą.




